Wspomnienia Marii Hojczyk z pielgrzymki szlakiem Miłosierdzia z Błogosławionym Luigim Novarese.
  Naszą pielgrzymkę z Błogosławionym Luigi Novarese rozpoczęliśmy w sobotni wieczór mszą św. w Domu Uzdrowienie Chorych w Głogowie, po której żegnani przez Wspólnotę Cichych Pracowników Krzyża ruszyliśmy w podróż przez Niemcy, Austrię, Szwajcarię do Włoch. Długą drogę wypełniała nam modlitwa i podziwianie uroków alpejskich gór. Do Re dotarliśmy w niedzielę późnym wieczorem.

Drugiego dnia (poniedziałek), po mszy św. jadąc przez północne Włochy rejonu Piemont mijając pola ryżowa, uprawy kukurydzy i plantacje kiwi docieramy do Moncrivello do Domu Cichych Pracowników Krzyża. Tam wita nas siostra Serena – przełożona Wspólnoty, a historię powstania tego  domu, ośrodka terapii zajęciowej dla chłopców oraz pobliskiego sanktuarium Matki Bożej na Pniu przybliża nam brat Annibal z Kolumbii  oraz siostra Ewa.

 

 

Po szpitalu rehabilitacyjnym  prowadzonym przez Cichych Pracowników Krzyża, w którym przebywają chorzy z urazami fizycznymi i neurologicznymi oprowadza nas doktor Piotr – ordynator ośrodka.  Jesteśmy pełni podziwu i uznania dla ciężkiej pracy personelu medycznego i wolontariuszy  opiekujących się  tak ciężko chorymi pacjentami.

 

Po wspólnym posiłku jedziemy do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Gór w Orope. Kościół ten położony jest na wysokość 1200 m. i według legendy założony został w IV wieku przez Świętego Euzebiusza,  który przywiózł tutaj z Jerozolimy figurkę Czarnej Madonny z Dzieciątkiem, wyrzeźbioną przez Świętego Łukasza Ewangelistę. W kościele tym znajduje się też obraz z wizerunkiem Błogosławionego Piotra Jerzego Frassatiego, którego Święty Papież Jan Paweł II nazywał „Człowiekiem ośmiu błogosławieństw”, ukazując w jego osobie wzór całkowitego oddania się służbie bliźnim. Błogosławiony Frassati został wybrany na patrona tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Orope jest szczególnie ważnym miejscem dla Wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża, ponieważ w 1952 r. odbyły się tu pierwsze rekolekcje dla chorych zorganizowane przez Bł. Luigi Nowarese i to właśnie tutaj zrodziła się myśl budowy własnego domu rekolekcyjnego.

Trzeciego dnia (wtorek) ruszamy w stronę Mediolanu, by wypłynąć w rejs po jeziorze Maggiore położonym na pograniczu dwóch regionów Włoch – Piemontu i Lombardii.  Śródziemnomorski klimat, egzotyczna roślinność, przepiękne widoki południowych Alp, to prawdziwy raj na ziemi.  Zwiedzamy dwie wyspy - Isola Bella z przepięknym XVII wiecznym pałacem położonym w malowniczym ogrodzie wybudowanym na cześć Isabelli żony hrabiego Carlo III Boromeusza oraz Wyspę Rybaków, gdzie do dziś mieszkają włoskie rodziny żyjące z rybołówstwa i turystyki.

W drodze powrotnej do Re zwiedzamy miasto Arona miejsce urodzenia Karola Boromeusza arcybiskupa Mediolanu. W miejscu dawnego zamki stoi 35-metrowy posąg tego świętego, który jest niezwykłą atrakcją turystyczną.

Czwartego dnia (środa) po śniadaniu procesją idziemy do pobliskiego sanktuariumMatki Bożej Krwi. Kościół położony u stup alpejskich gór  słynie z cudownego wizerunku Matki Bożej. Podziwiając to malownicze miasteczko spacerkiem wracamy do Domu Cichych Pracowników Krzyża, aby wysłuchać wspomnień z jego budowy, pracy Luigi Novarese i historii uzdrowienia siostry Klary, którą przybliża nam siostra Eulalia i siostra Marina. Po mszy św. w kaplicy przed figurą Najświętszej Marii Panny, każdy z nas otrzymuje indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, a później w przydomowym ogrodzie przed Figurą Matki Bożej Fatimskiej odnawia swoje przyrzeczenia chrzcielne. Wieczór upływa nam na śpiewach i wspólnej integracji.

Piątego dnia (czwartek) jedziemy do Casale Monferrato do miejsca narodzin błogosławionego Luigi Novarse. O jego życiu opowiada nam siostra Maria Rossa i siostra Cecylia.  Zwiedzamy dom, w którym wszystko się zaczęło; gdzie życie się zaczęło, gdzie wiara się zaczęła i upadek, który spowodował ciężką chorobę. Dom przepełniony wizerunkami i figurkami Najświętszej Panienki, gdzie zaczęła się wielka miłość do Niebieskiej Matki, która trwała do ostatnich dni życia naszego założyciela.

 

Szóstego dnia (piątek) wczesnym rankiem, żegnani przez Siostry opuszczamy Re i ruszamy na południe w stronę Rzymu.

Tego dnia w sposób szczególny dotykamy obecności świętych. Nawiedzamy kościół św. Dominika w Umbrii z relikwiami błogosławionej Małgorzaty z Citta di Castello, która żyła na przełomie XIII – XIV w.  Rodzice wstydząc się kalectwa swojej córki  (niski wzrost, garb, ślepota) przez całe dzieciństwo trzymali ją w ukryciu, a potem nie doczekawszy się cudu uzdrowienia porzucili swoje dziecko. Małgorzata jako młoda dziewczyna została Dominikanką. Słynęła z radosnego usposobienia i pracowitości. W sposób szczególny z miłością posługiwała chorym, umierającym i więźniom. Mimo upływu lat jej ciało  nie uległo rozkładowi. Błogosławiona Małgorzata jest patronką niewidomych i ruchu Pro-life.

Następnie jedziemy do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Collevalenza wybudowanym w latach pięćdziesiątych XX wieku przez Matkę Speranze (Nadzieja), w którym znajduje się figura Chrystusa Ukrzyżowanego wykonana według wizji zakonnicy. Ta Hiszpańska mistyczka i wizjonerka w sposób szczególny, podobnie jak św. siostra Faustyna Kowalska głosiła Miłosierdzie Boże. W 1981 r. po zamachu na swoje życie, kościół ten nawiedził Jan Paweł II. To właśnie w tym miejscu w latach 2002 – 2003 odbył się zjazd CVS, na który przybyli członkowie z całych Włoch.

Potem jedziemy do Roccaporena malutkiej wioski dzieciństwa i młodości Świętej Rity patronki  spraw beznadziejnych, która żyła na przełomie XIV i V wieku.  Tam przenosimy się w inny świat, bo to  miejsce prawie wcale nie  dotknięte upływem czasu - kamienne domki, wąskie uliczki, maleńkie sklepiki.  Zwiedzamy kościół, w którym  była ochrzczona i zawarła związek małżeński , dom rodziców i jej dom małżeński oraz szpital w którym posługiwała chorym. Prawie namacalnie czujemy Jej obecność spacerując  uliczkami, po których chodziła   Mistyczka.

Na koniec jedziemy do miejscowości Cascia, gdzie znajduje się Sanktuarium Świętej Rity. W kościele ze wzruszeniem patrzymy na szklaną trumnę z jej ciałem,  które pomimo upływu kilkuset lat nie uległo rozkładowi. Modlimy się  przed relikwiami  bł. Szymona z Cascii , a także przed ołtarzem cudu eucharystycznego, jaki wydarzył się tutaj w 1330 r., gdy kapłan wezwany do umierającego włożył  konsekrowaną Hostię do swojego brewiarza, a gdy chciał ją podać choremu ze zdziwieniem stwierdził, że Hostia jest we krwi. Tutaj też adorujemy relikwie bł. Matki Teresy Fasce, która zapoczątkowała kult św. Rity. Niektórzy z nas mieli szczęście i na krótką chwilę weszli na dziedziniec klasztoru Augustianek, w którym Rita spędziła ostatnie lata swojego mistycznego życia i podziwiali zielony krzew winnej latorośli, który jak głosi tradycja, w cudowny sposób  zakwitł na znak przyjęcia świętej do tego zgromadzenia.Do hotelu w Palestrinie na kolejne trzy noclegi dojeżdżamy późnym wieczorem.

Siódmy dzień (sobota) spędzamy w Rzymie.  Miasto bogate w zabytki, starożytne budowle,  średniowieczne świątynie i pałace. Swoją świetność zawdzięcza kolejnym papieżom, którzy na przestrzeni wieków zlecali budowę kościołów najwybitniejszym  architektom i malarzom.

Rano zwiedzamy plac i Bazylikę Świętego Piotra, do której procesyjnie wchodzimy przez Drzwi Święte. Zachwycamy się ogromem i  pięknem tej świątyni, między innymi najsłynniejszą rzeźbą świata – Pietą Michała Anioła, czy wysokim prawie na 30 m. wykonanym z brązu baldachimem nad głównym ołtarzem, przy którym mszę świętą sprawuje tylko Papież, a gdzie10 m. niżej znajduje się grób Świętego Piotra. Wśród tłumu innych pielgrzymów z całego świata mamy też chwilę, by zanurzyć się w modlitwie w kaplicy Adoracji  i przy grobie Świętego Jana Pawła II i przedstawić Panu  nasze intencje.

Następnie jedziemy na ulicę Bresciani 2, do domu  należącego  od 1967r. do Wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża, który wraz z kościołem wciśnięty jest w rząd kamienic nad samym Tybrem. To tutaj Luigi Novarese żył i pracował, aż do śmierci w 1984 r. Tutaj też został pochowany,  w kościele Matki Bożej Wyzwalającej z Czyśćca, którym opiekuje się Wspólnota i gdzie uczestniczymy we mszy św. pod  przewodnictwem Księdza Janusza Malskiego. Po Eucharystii i poczęstunku jaki przygotowała dla nas Wspólnota Ksiądz Janusz oprowadza nas pokazując pokoje pamięci i pamiątki poświęcone Prałatowi Novarese i opowiada historie z życia naszego założyciela, gdzie zaczęła się jego działalność na rzecz osób chorych i niepełnosprawnych. Potem ruszamy na dalsze zwiedzanie Rzymu. Podziwiamy starożytne zabytki- Koloseum, Forum Romanum, Kapitol, Palaton. Nawiedzamy też najstarszą i największą Bazylikę Św. Jana na Lateranie  zwaną Matką Wszystkich Kościołów. Była to pierwsza siedziba papieży.

Następnie jedziemy do Bazyliki Świętego Krzyża, zbudowanej przez Świętą Helenę matkę cesarza Konstantyna. Kościół ten, bogaty jest w relikwie Męki Chrystusa. Jest tu  belka Krzyża Świętego, dwa gwoździe, fragment tabliczki z napisem „Nazarejczyk Król Żydowski”, ziemia z Golgoty, a także replika Całunu Turyńskiego. W kościele znajdują się też relikwie błogosławionej Antonietty Meo  siedmioletniej dziewczynki żyjącej w XX wieku, która cierpiąc na ciężką chorobę nowotworową napisała przeszło 100 listów do Pana Jezusa i Matki Bożej wyrażając w nich swoją nadzwyczajną wiarę, nadzieję i miłość.

Ostatnim kościołem, który tego dnia jedziemy zwiedzać jest Bazylika Santa Maria Maggiore, jednak pomimo że nie było jeszcze godziny  dziewiętnastej  została ona zamknięta i mogliśmy zachwycać się tylko jej zewnętrznym urokiem.

Ósmego dnia (niedziela) od wczesnego ranka jesteśmy bardzo podekscytowani. Na śniadanie nie ma czasu, dostajemy prowiant i ruszamy na Plac Świętego Piotra. Zanim zajmiemy  miejsca w wyznaczonych sektorach przechodzimy dokładną kontrolę bezpieczeństwa. Mimo rzęsistego deszczu cierpliwie czekamy na mszę św.  i spotkanie osób niepełnosprawnych z Piotrem naszych czasów.  Kilkanaście minut po dziesiątej deszcz przestaje padać, wychodzi palące słońce, a do ołtarza procesyjnie podchodzi Ojciec Święty. Eucharystia jest dla nas  wielkim duchowym  przeżyciem.  Szczególnego wzruszenia doznaliśmy, przeżywając ewangelię, którą po raz pierwszy w historii osoby z niepełnosprawnością fizyczną i intelektualną przedstawiły w formie sztuki teatralnej. Niejednemu z nas mocniej zabiło serce,  gdy tysiące pielgrzymów  w różnych językach  śpiewało hymn  „Pozwól mi uwierzyć Panie”. Po mszy św. Ojciec Święty przejechał między sektorami pozdrawiając i błogosławiąc zebranych tam pielgrzymów.

Następnie pojechaliśmy na obrzeża Rzymu, by zwiedzać czwartą  Papieską Bazylikę- Świętego Pawła za Murami. Kościół ten zachwyca swoją wielkością, dostojeństwem, bogactwem i pięknem. W nawie  głównej pod łukiem  tęczowym i gotyckim baldachimem znajduje się grób Świętego Pawła, a obok unikatowy świecznik w formie kolumny, mający blisko 6 m. wysokości pochodzący z XIII wieku z wyrzeźbionymi scenami Męki Pańskiej. Na ścianach naw bocznych podtrzymywanych przez 80 alabastrowych kolumn znajdują się medaliony z wizerunkami wszystkich Papieży  od Świętego Piotra, aż do Papieża Franciszka.

W dalszą drogę wyruszamy do Civitavecchia. Jest to małe portowe miasto niedaleko Rzymu, słynące z cudownej figury Matki Bożej płaczącej krwawymi łzami . Tę niewielką figurkę kupioną na straganie z pamiątkami przywiózł z Medugorie miejscowy proboszcz i ofiarował ją rodzinie Gregorich, która oddaliła się od Kościoła i zaczęła praktykować wyznania Światków Jehowy. Po zaprzestaniu kontaktów z  sektą, Fabio Gregori otrzymaną statuetkę umieścił  w przydomowym ogródku. Od 2 lutego 1995 r. figurka ta zaczęła płakać krwawymi łzami. Pomimo tego, że Figurka zapłakał aż 13 razy miejscowy biskup był sceptycznie nastawiony do tego cudu i zabrał statuetkę do swojego domu. Dopiero gdy na własne oczy trzymając figurkę w dłoniach ujrzał płynące krwawe łzy Najświętszej Panienki, uznał cud. Po tym wydarzeniu w uroczystej procesji figurka została przeniesiona do kościoła Św. Augustyna w  Civitavecchia. Na specjalną prośbę Jana Pawła II figurka ta na kilka godzin została przywieziona do Watykanu, gdzie święty Papież modląc się  pobłogosławił Ją i ofiarował Jej  złotą koronę i złoty różaniec. Wiadomo też, że Papież Jan Paweł II przynajmniej raz nawiedził  kościół św. Augustyna w  Civitavecchia, by przed cudowną figurą osobiście powierzyć swoje modlitwy Matce Bożej płaczącej krwawymi łzami. Panienka z Civitavecchia dała nam też przesłanie, abyśmy byli świadomi, że w świecie dzieją się rzeczy złe, których nie można akceptować, że zła nie można nazywać dobrem i ostrzega, że nieliczenie się z Bogiem i Jego porządkiem moralnym, doprowadzi ludzkość do katastrofy.

Dziewiątego dnia (poniedziałek) po śniadaniu ruszamy  w góry. Jadąc krętymi, wąskimi drogami pozostawiamy za sobą zalesione pagórki,  polany i skaliste wzgórza. Uważnie mijamy swobodnie poruszające się na drodze krowy i podziwiamy roztaczające się przed nami przepiękne widoki. Tak dojeżdżamy na wysokość 1018 m. do XII wiecznego Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Mentorelli. Tym niewielkim kościołem z cudowną drewnianą figurą Matki Bożej  z dzieciątkiem opiekują się Zakonnicy ze Zgromadzenia  Zmartwychwstańców. Było to ulubione miejsce pieszych górskich wypraw Kardynała Karola Wojtyły, kiedy przebywał w Rzymie. To tutaj modlił się przed rozpoczęciem konklawe, na którym został wybrany papieżem, a także tutaj przybył powierzyć swoją papieską posługę w siedem dni po tym, jak został wybrany następcą Świętego Piotra. W sumie Papież Jan Paweł II aż siedmiokrotnie w czasie swojego pontyfikatu przyjeżdżał do Mentorelii, by modlić się przed słynącą łaskami figurką Matki Bożej Łaskawe. Jest to wymarzone miejsce na spotkanie z Najświętszą Panienką. Spokój, piękne widoki, duch modlitwy to wszystko powoduje, że ze smutkiem opuszczamy to miejsce, ale czas ruszać w dalszą drogę.

Docieramy do Rocca Priora do Domu Wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża  im. Matki Bożej Ozdoby Karmelu, w  którym pracował i zmarł Luigi Novarese. O historii tego domu i swoich wspomnieniach z  pracy i służby chorym, a także obecności przy śmierci naszego założyciela ze wzruszeniem opowiadał nam ksiądz Luigino Garosi,  wychowanek i bliski przyjaciel Prałata. Dom z kaplicą,  gdzie modlił się i sprawował Eucharystię, pokój ze skromnymi meblami, a na ścianie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z odręcznym autografem Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz obraz Jezusa Miłosiernego  i jak w każdym miejscu gdzie mieszkał Prałat, przepiękne  Maryjne figurki. Jest to  miejsce, gdzie czuje się ducha modlitwy, ducha pokoju i obecność Najświętszej Panienki.  Budynek ten był starą restauracją, gdy wykupił go Prałat i stworzył tu dobre warunku dla formacji nowicjatu.  Wspólnie z członkami Wspólnoty oraz mieszkającymi tu nowicjuszami (sześciu Afrykańczyków i jeden Włoch)  modliliśmy się na mszy św., po której odśpiewaliśmy  pieśń Czarna Madonna w języku polskim i włoskim. Żegnani przez Wspólnotę i obdarzeni specjalnym błogosławieństwem księdza Luigino Garosi  wsiadamy  do autokaru i  ruszamy w dalszą drogę. 

Dziesiątego dnia  (wtorek) jadąc na południe Włoch mijamy wzgórze Monte Cassino z klasztorem Benedyktyńskim, o które w 1944 r. bohatersko walczyli nasi rodacy z II Korpusu  Wojska Polskiego pod dowództwem Generała Władysława Andersa. Była to najcięższa i  najkrwawsza z walk II wojny światowej, w której zginęło blisko 1000 polskich żołnierzy. Ich groby znajdują się na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

Dalej na południe mijamy otulony chmurami jeden z dwóch aktywnych wulkanów Europy - Wezuwiusz i  trzecie co do wielkości we Włoszech miasto - Neapol. Słynie ono z pizzy neapolitana,  która w 1889 r. została przygotowana na cześć królowej Włoch Margherity. Jej podstawowe składniki – czerwone pomidory, biały ser mozarella i zielona bazylia symbolizują narodowe barwy Włoch.

Około południa przyjeżdżamy do Pompeii, miasta doświadczonego kataklizmem spowodowanym erupcją wulkanu Wezuwiusz.  Tutaj zatrzymujemy się w Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Jak historia głosi młodzieniec Bartłomiej Longo,  oddalił się od Kościoła i publicznie nawoływał do antyklerykalizmu, uczestniczył w seansach spirytystycznych, a także był kapłanem świątyni szatana. Na szczęście, za namową swojego przyjaciela powrócił do Kościoła i stał się głęboko wierzącym człowiekiem rozmiłowanym w modlitwie różańcowej. W roku 1875 sprowadził  do Pompeii  obraz Matki Bożej Różańcowej i za namową miejscowego biskupa zaczął zbierać fundusze na budowę kościoła. Tak powstała przepiękna Bazylika, która jest najważniejszym „kościołem różańcowym” na świecie. Bartłomiej Longo zmarł w opinie świętego, a Ojciec Święty Jan Paweł II w roku 1980 ogłosił go błogosławionym. Zwiedzaliśmy bazylikę, uczestniczyliśmy w Eucharystii przed obrazem Matki Bożej Pompejańskiej, a także, modliliśmy się przy relikwiach błogosławionego Bartłomieja Longo.    Dla nas obecność w Pompejach to wyjątkowy czas jaki był nam dany. Czas szczególnego zatrzymania,  głębokiej modlitwy i rozmowy z Najświętszą Panienką, to chwile niezapomniane, które zostaną w naszych sercach na bardzo długo.

Tego dnia zwiedziliśmy jeszcze jedno miasto - Salerno. Jadąc od strony północnej zobaczyliśmy zachwycający dech w piersiach widoki miasta i portu nad zatoką morza Tyrreńskiego.  Potem chwila odpoczynku i spacer nadmorską promenadą , a na koniec zwiedzanie Katedry, w której znajduje się grób jednego z dwunastu Apostołów Świętego Mateusza Ewangelisty.

To był kolejny wyjątkowy w przeżycia duchowe i doznania estetyczne dzień. Zmęczeni, ale jakże szczęśliwi docieramy do Valleluogo. Musimy odpocząć i nabrać sił  bo jutro kolejna podróż.

Jedenasty dzień (środa)  w całości poświęcony świętemu Ojcu Pio. Najpierw  przyjeżdżamy do Pietrelciny – rodzinnego miasteczka Świętego. W miejscowym muzeum prowadzonym przez Ojców Kapucynów oglądamy bogactwo pamiątek po tym wielkim Świętym. Modlimy się przed drzewem, przy którym otrzymał pierwsze niewidzialne stygmaty. Nawiedzamy kościół Św. Anny, gdzie został ochrzczony i gdzie w latach 1910-1916 posługiwał. Tam też znajduje się konfesjonał, w którym przez wiele godzin spowiadał wiernych. Zwiedzamy  dom, w którym się urodził, oraz miejsce na wieży, gdzie mieszkał jako kleryk i gdzie walczył z szatanem.  Spacerujemy między małymi kamiennymi domami, chodzimy  brukowanymi uliczkami, zaglądamy do domów, które były mieszkaniami Ojca Pio. Odnosimy wrażenie jakby się zatrzymał czas,  to wzruszające, ale wszędzie tutaj czujemy obecność Ojca Pio.

Na kolejne spotkanie ze Świętym Stygmatykiem ruszamy do San Giovanni Rotondo. Tutaj pierwsze kroki kierujemy do Sanktuarium Ojca Pio. Przytłaczająca swoją wielkością, wybudowana w 2004 r. świątynia może pomieścić nawet 10 tys. wiernych. W jej głównym filarze, w kryształowej trumnie znajduje się ciało Świętego Kapucyna. Mamy czas więc zanurzamy się w modlitwie i dziękujemy Panu Bogu za dar życia Ojca Pio. Następnie idziemy na Eucharystię do krypty starego kościoła, gdzie przez lata spoczywało ciało Świętego.  Potem zwiedzamy muzeum poświęcone pamięci Ojca Pio, bogate w  szaty liturgiczne, bieliznę mszalną, ubrania, na których widać ślady krwi Świętego,  ściana z półkami wypełniona  korespondencją jaką prowadził z wiernymi, portrety i zdjęcia przedstawiające Ojca Pio podczas sprawowania Eucharystii i z codziennego zakonnego życia. Następnie modlitwa przy krzyżu św. przed którym otrzymał stygmaty i chwila zadumy w pokój z jego łóżkiem, stolikiem i fotelem, w którym wydał ostatnie tchnienie i wszedł do chwały nieba. Te obrazy zostaną z nami na długo.

Żegnamy się z San Giovanni Rotondo. Jeszcze tyko spoglądamy na piękną budowlę – „Dom Ulgi w Cierpieniu”,  który jest najlepiej wyposażonym i najbardziej prestiżowym szpitalem we Włoszech i nie mamy wątpliwości że dzieło to jest dziełem Świętego Człowieka bezgranicznie ufającemu Bogu.

Dwunastego dnia (czwartek) do południa poznajemy historię Walleluogo i domu Cichych, gdzie przez trzy dni jesteśmy gośćmi tamtejszej Wspólnoty. W tym miejscu w XIII wieku zdarzył się cud uzdrowienia dwunastoletniej, głuchoniemej dziewczynki za przyczyną Najświętszej Panienki, która prosi, aby tutaj wybudować kościół. Pragnienie Matki Bożej zostaje spełnione i powstaje najpierw kapliczka, którą postawił młynarz jako dziękczynienie za uzdrowienie swojej córki, a w późniejszym czasie przepiękny kościółek ze słynącą cudami figurką Matki Bożej. W 1957 r. Prałat Luigi Novarese szukał miejsca na dom dla Wspólnoty Cichych Pracowników Krzyża i przyjechał do Walleluogo. Kiedy usłyszał historię cudownego uzdrowienia głuchoniemej dziewczynki i zobaczył Sanktuarium Matki Bożej usytuowane prawie na „końcu świata” podjął decyzje o budowie macierzystego domu dla Wspólnoty. W późniejszych latach powstają tu kolejne dwa ośrodki. Pierwszy to dom rehabilitacji  i terapii zajęciowej, a drugi przeznaczony do prowadzenia formacji duchowej. W Walleluogo w Sanktuarium Uzdrowienie Chorych znajduje się grób siostry Elviry Myriam współzałożycielki  apostolatu chorych i Cichych Pracowników Krzyża.

Jeszcze tego samego dnia jedziemy do Bari, największego portowego miasta nad Adriatykiem na chwilę odpoczynku.   Spacer nadmorską promenadą i kąpiel w przepięknym szafirowym morzu dodaje nam sił. Potem nawiedzamy XI wieczną romańską Bazylikę z relikwiami Świętego Mikołaja, które zostały przywiezione z Azji Mniejszej. Ku naszemu zaskoczeniu okazuje się, że kościół ten związany jest z polską historią, gdyż właśnie w tym miejscu, za głównym ołtarzem znajduje się grób królowej Polski Bony, żony króla Zygmunta Starego. Jeszcze tylko przechadzka zabytkowymi kamiennymi uliczkami, gdzie z bliska możemy obserwować codzienne życie miejscowej ludności i czas wracać do  Walleluogo, aby przygotować się na jutrzejszy wyjazdu już w kierunku Polski.

Trzynastego dnia (piątek) w słoneczny poranek żegnani przez siostry Beatę i Annę opuszczamy Wspólnotę Cichych i ruszamy na północ. Pierwszym miastem, które tego dnia zwiedzamy jest Lanciano z  Sanktuarium Cudu Eucharystycznego, gdzie Bóg w sposób szczególny zaznaczył swoją obecność wśród nas. To tutaj w VIII wieku wątpiący bazyliański mnich w czasie mszy św. ujrzał jak konsekrowana hostia staje się Ciałem, a wino przemienia się w Krew, która z czasem zaczęła krzepnąć przybierając postać pięciu nierównych grudek. Ze wzruszeniem podchodziliśmy do ołtarza, gdzie w przepięknej srebrnej monstrancji przechowuje się Ciało Pana Jezusa, a w lśniącym  kryształowym kielichu grudki Krwi. Jakie to szczęście, że mogliśmy namacalnie doświadczyć obecności Chrystus, by potem zatopić się w indywidualnej modlitwie.

Ale to nie koniec dzisiejszych wzruszeń. Ruszamy do Manoppello, Sanktuarium Cudownego Oblicza Jezusa, gdzie znajduje się utkana chusta z wizerunkiem twarzy Zmartwychwstałego. Sposób powstania wizerunku nie jest znany i nie można określić jego wiek, ale uważa się, że jest to oryginalna chusta Świętej Weroniki, w którą zawinięta byłą twarz Chrystusa przed złożeniem do grobu. Płótno przechowywane jest w oszklonej monstrancji i widoczne z obu stron. Podchodzimy na tył ołtarza, na szczególne spotkanie ze świętością. Serce bije coraz mocniej, gdy z bliska, wręcz  twarzą w twarz stajemy z umęczonym Chrystusem i zanurzamy się w tej Miłości i Dobroci. Potem krótka chwila na zrobienie zakupów w przykościelnym sklepiku i ruszamy w drogę. Jadąc dalej na północ mijamy wzgórze Loreto  z Sanktuarium gdzie znajduje się „Święty domek” , który według legendy jest przywiezionym z Nazaretu domem rodzinnym Maryi, gdzie Archanioł Gabriel zwiastował narodzenie Jezusa. Wieczorem dojeżdżamy do Senigalli. Po zakwaterowaniu i kolacji, niektórzy z nas mają jeszcze siłę, aby pod gwieździstym niebem iść na spacer po plaży lub nadmorskiej promenadzie, a co odważniejsi rozkoszują się nocną kąpielą w Adriatyku.

Czternastego dnia (sobota)  kilkoro z nas wstało wcześnie rano, aby podziwiać wschód słońca nad Adriatykiem i po raz ostatni skorzystać z uroków morskiej kąpieli. Po śniadaniu ruszamy w dalszą drogę na północ. Mijamy wzgórze San Marino i docieramy do Bolonii. Wąskimi i krętymi drogami wjeżdżamy na 300 - metrowe wzgórze, skąd roztacza się zapierający dech w piersiach widok na miasto czerwonych dachów. Bazylika Madonny Świętego Łukasza pochodzi z XVIII wieku, a słynie  z obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem wskazującą drogę, który umieszczony jest w głównym ołtarzu i jak głosi tradycja namalowany został  przez Świętego Łukasza na deskach stołu Świętej Rodziny. Po Eucharystii i krótkim odpoczynku ruszamy dalej, by dotrzeć na nocleg do San Zeno di Montagna nad jeziorem Garda.

Piętnastego dnia (niedziela) poranek budzi nas pochmurnym niebem, ale nasze oczy cieszą się przepięknym widokiem gór i jeziora Garda. Mszę św. odprawiamy w hotelu i po śniadaniu ruszamy do Polski. Jeszcze trochę radości z Alpejskich widoków i zmęczeni podróżą, ale pełni wrażeń i bardzo szczęśliwi docieramy do Głogowa w poniedziałek o 1:30.
To była przepiękna pielgrzymkowa podróż. Oddawaliśmy cześć Najświętszej Panience, dotykaliśmy miejsc po których chodzili Święci, czuliśmy ich obecność, prosiliśmy o wstawiennictwo. Przechodziliśmy przez wiele Drzwi Świętych Roku Miłosierdzia. Były to dla nas niezapomniane rekolekcje.

Dziękujemy Wspólnocie Cichych Pracowników Krzyża, która gościła nas w swoich domach w różnych zakątkach Włoch.

Dziękujemy księdzu Grzegorzowi, za codzienną Eucharystię, za proste zapadające w serca słowa, które czasami były dla nas ukojeniem, a czasami poruszały nasze sumienia.

Dziękujemy Siostrze Ewie za zorganizowanie tego wyjazdu i Jej świadectwo życia i śmierci Błogosławionego Luigi Novarese.

Dziękujemy Pani Marioli – naszej przewodnik, która przez ten cały czas karmiła nas historią Włoch od starożytność do czasów współczesnych. Z tej studni wiedzy będziemy czerpać jeszcze przez długi czas.

Dziękujemy Panom kierowcom – Adamowi i Zbyszkowi za bezpieczną podróż, jesteście prawdziwymi mistrzami kierownicy. Dziękuję za to, że z uśmiechem pakowaliście nasze bagaże i wózki, za Wasze poczucie humoru i wrażliwość na drugiego człowieka.

Osobiście dziękuję też wszystkim Pielgrzymom za tworzenie przyjaznej atmosfery i codzienną życzliwość, za obecność każdej i każdego z Was. Wracając do swoich domów i codziennego życia pamiętajmy o sobie w modlitwie i do zobaczenia na następnym pielgrzymkowym szlaku.

Maria Hojczyk

Stowarzyszenie
CENTRUM OCHOTNIKÓW CIERPIENIA
Archidiecezji Gdańskiej
Ul. Wojska Polskiego 37, 83-000 Pruszcz Gdański

www.cocgdansk.pl   e-mail: biuro@cocgdansk.pl 
BANK SPÓŁDZIELCZY PRUSZCZ GDAŃSKI
40 8335 0003 0118 0253 2000 0001
Administracja strony: admin@cocgdansk.pl